| Kołami do góry, czyli pełne zadowolenie ;) |
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lilly. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lilly. Pokaż wszystkie posty
11 czerwca 2012
Książę na swych włościach
No i stało się... Dexter całkowicie i nieodwracalnie zawładnął naszym domem i to dosłownie jak widać. Przywłaszczył sobie wszystko od drobnych rzeczy, poprzez meble, dochodząc aż do domowników. Nie podoba się to tylko Lilly, która jak wiadomo u nas rządzi i po prostu drażni ją że większość spraw zaczęła obracać się wokół Białaska ;)
3 czerwca 2012
Sen
"Na jawie świat jest dla wszystkich jeden i ten sam, ale we śnie każdy ucieka do własnego świata." - Heraklit z Efezu
Przepraszam Was, że wciąż nie mam czasu na pisanie. Niedługo się to zmieni.
12 maja 2012
Wracamy po przerwie!
Tak więc wracamy po przerwie. Choć myślałam, że będzie krótka, to tak jak dało się zauważyć było z nią tak samo jak z tymi w telewizji..., kiedy to przykładowo prezenter mówi: "Wracamy po krótkiej przerwie.", a tymczasem reklamy trwają dłużej niż emitowany film. :P
A zatem już powróciliśmy, na wszystkie komentarze odpowiedzieliśmy i teraz pozostaje nam zaktualizować wszystkie dotychczasowe informacje zawarte w blogu.
Takie małe podsumowanie tego jak koty zmieniły się od 2011 roku:
LILLY
Lilajna zmienia się co chwilę, jest zdecydowanie koteczką z charakterkiem. Umie zamruczeć, ale także pokazać pazurki. Od sytuacji, kiedy odszedł nasz śp. Fiord i niedługo potem, aby zabliźniły się rany jakie po sobie pozostawił zamieszkał z nami Dexter, Lilka była bardzo drażliwa, nie umiem tego inaczej określić. Fukała na Dextera, nie dawała się dotykać, a ja niejednokrotnie zostałam przez nią pogryziona czy podrapana. Nic nie pisałam, bo czekałam, aż ten czas minie i chyba minął, choć nie chcę zapeszać... :)
LOLEK
Nasz kochany rudzielec oprócz tego, że strasznie się roztył i apetyt nie przestaje mu dopisywać, to się zakochał, po prostu, definitywnie i na amen. Koniec kropka. W kim? W ludziach, którzy choć niemusieli, to chcieli i go wzięli i tak naprawdę uratowali. Ale tak naprawdę, to chyba najbardziej kocha się we mnie
Jak tylko nie ma mnie w domu to słychać tylko i wyłącznie jego "wycie", oprócz tego ze mną śpi, rano mnie budzi, ugniata, barankuje etc.
DEXTER
Dexter przeszedł chyba największe zmiany z nich wszystkich. Po pierwsze urósł i to sporo, bo z najmniejszego kociaka stał się równy jak nie większy od pozostałej dwójki. Oprócz tego przestał syczeć na gości. Teraz jest tak, że nawet do nich podchodzi i się łasi. Z karmy mokrej z dodatkiem suchej przerzuciłam go na suchą z dodatkiem (od czasu do czasu) mokrej.
Niedawno, bo 5 maja, czyli w poprzednią sobotę odbyły się urodziny mojej skromnej osoby
W związku z tym robione były zdjęcia i kotki także nie uciekły uwadze fotografa. Najbardziej do współpracy skory był Dexter, Lilly bała się i myślała tylko o tym jak znaleźć się w domu, a Lolek schował się już wcześniej...
A zatem już powróciliśmy, na wszystkie komentarze odpowiedzieliśmy i teraz pozostaje nam zaktualizować wszystkie dotychczasowe informacje zawarte w blogu.
Takie małe podsumowanie tego jak koty zmieniły się od 2011 roku:
LILLY
Lilajna zmienia się co chwilę, jest zdecydowanie koteczką z charakterkiem. Umie zamruczeć, ale także pokazać pazurki. Od sytuacji, kiedy odszedł nasz śp. Fiord i niedługo potem, aby zabliźniły się rany jakie po sobie pozostawił zamieszkał z nami Dexter, Lilka była bardzo drażliwa, nie umiem tego inaczej określić. Fukała na Dextera, nie dawała się dotykać, a ja niejednokrotnie zostałam przez nią pogryziona czy podrapana. Nic nie pisałam, bo czekałam, aż ten czas minie i chyba minął, choć nie chcę zapeszać... :)
LOLEK
Nasz kochany rudzielec oprócz tego, że strasznie się roztył i apetyt nie przestaje mu dopisywać, to się zakochał, po prostu, definitywnie i na amen. Koniec kropka. W kim? W ludziach, którzy choć niemusieli, to chcieli i go wzięli i tak naprawdę uratowali. Ale tak naprawdę, to chyba najbardziej kocha się we mnie
Jak tylko nie ma mnie w domu to słychać tylko i wyłącznie jego "wycie", oprócz tego ze mną śpi, rano mnie budzi, ugniata, barankuje etc.DEXTER
Dexter przeszedł chyba największe zmiany z nich wszystkich. Po pierwsze urósł i to sporo, bo z najmniejszego kociaka stał się równy jak nie większy od pozostałej dwójki. Oprócz tego przestał syczeć na gości. Teraz jest tak, że nawet do nich podchodzi i się łasi. Z karmy mokrej z dodatkiem suchej przerzuciłam go na suchą z dodatkiem (od czasu do czasu) mokrej.
Niedawno, bo 5 maja, czyli w poprzednią sobotę odbyły się urodziny mojej skromnej osoby
W związku z tym robione były zdjęcia i kotki także nie uciekły uwadze fotografa. Najbardziej do współpracy skory był Dexter, Lilly bała się i myślała tylko o tym jak znaleźć się w domu, a Lolek schował się już wcześniej...8 kwietnia 2012
Życzenia Wielkanocne
Choć troszkę spóźnione, to wierzcie mi, są prosto z serc tych futrzastych
A ja choć bardzo, bardzo spóźniona (Hah.. Ale kiedy ja byłam na czas..?) dołączam do moich Ulubieńców i życzę Wam zdrowych i radosnych Świąt Wielkanocnych, spędzonych w miłej rodzinnej atmosferze (z kotami, bo jakby inaczej!!)
A ja choć bardzo, bardzo spóźniona (Hah.. Ale kiedy ja byłam na czas..?) dołączam do moich Ulubieńców i życzę Wam zdrowych i radosnych Świąt Wielkanocnych, spędzonych w miłej rodzinnej atmosferze (z kotami, bo jakby inaczej!!)

3 kwietnia 2012
Tak to (się od)bywa
Tak, jeden ze (nie)zwyczajnych dni, bo życie z kotami to jednocześnie standardowa codzienność, czyli różnego rodzaju przyzwyczajenia, kocie rytuały i inne czynności, które z zasady wykonujemy w kocim towarzystwie. Ale mimo iż każdy dzień wydaje się być taki sam jak ten poprzedni, bądź też taki jaki ma nadejść jutro, to jednak każdy jest inny, każdy się czymś różni i każdy zostanie w naszej pamięci, być może nie przez jakieś większe wydarzenie, a jakąś drobną sprawę, bo to właśnie drobiazgi, na które niestety większość ludzi nie zwraca uwagi, nadają życiu sens.
12 marca 2012
11 marca 2012
Anomalie pogodowe
Nie wiem jak Was, ale mnie to wszystko powoli zaczyna irytować..
Wychodzę do szkoły - jest na tyle ciepło, że nie muszę mieć nawet czapki, wychodzę - pada śnieg. Kolejnego dnia - piękne słońce (czas idealny by fotografować kociaste), a po chwili śnieg z deszczem. Kolejne dni zapowiadają już nadejście wiosny po czym znowu zaczyna padać.. Nie tylko ja mam z tym problemy.. Kociaste też się gubią i nie wiedzą czy już "zmieniać" sierść na wiosenną czy nie, powoli zacząć spalać zapasy zimowego tłuszczyku czy nie, być ospałym i kłaść się i zasypiać gdzie popadnie (tak jak to w okresie zimowym bywa) czy jeszcze nie..
Wychodzę do szkoły - jest na tyle ciepło, że nie muszę mieć nawet czapki, wychodzę - pada śnieg. Kolejnego dnia - piękne słońce (czas idealny by fotografować kociaste), a po chwili śnieg z deszczem. Kolejne dni zapowiadają już nadejście wiosny po czym znowu zaczyna padać.. Nie tylko ja mam z tym problemy.. Kociaste też się gubią i nie wiedzą czy już "zmieniać" sierść na wiosenną czy nie, powoli zacząć spalać zapasy zimowego tłuszczyku czy nie, być ospałym i kłaść się i zasypiać gdzie popadnie (tak jak to w okresie zimowym bywa) czy jeszcze nie..
23 lutego 2012
Śniadanie z kotami
Zastanawiam się niekiedy czy tylko u mnie tak jest. No wiecie nieraz kiedy koty coś robią.. Wy też tak macie? Dzisiaj zastanawiałam się czy tylko ja muszę odpędzać się od kotów kiedy jem.. Nie żeby coś, ale czasem staje się to irytujące... No przecież jedzenie w miskach jest, przy każdorazowym przygotowywaniu posiłków też coś dostają, pomiędzy nimi też. Dlatego czasem tego nie rozumiem
.
Tak więc dzisiaj przy śniadaniu wyjątkowo piłam mleko, a Lilka jak wiadomo na mleko jest łasa. Więc zanim przystąpiłam do wszamania tego co przygotowałam sobie na talerzu musiałam odgonić jednego, a następnie drugiego kociambra.
.Tak więc dzisiaj przy śniadaniu wyjątkowo piłam mleko, a Lilka jak wiadomo na mleko jest łasa. Więc zanim przystąpiłam do wszamania tego co przygotowałam sobie na talerzu musiałam odgonić jednego, a następnie drugiego kociambra.
22 lutego 2012
Pilnuj
Ta komenda powinna być kierowana raczej do psa, a kot właśnie tym się różni, że nie musi otrzymywać komendy i sam podejmuję działanie. Lilly, nasza kochana, zawsze pilnuje nas w łazience. Zwłaszcza mnie. Tyczy się to nie tylko tego, że uwielbia wodę, ale chyba się boi.. Nie wiem właściwie o co, ale chyba o to, że się utopię.
Kiedyś towarzysząc mi jak zawsze w łazience, znudziło jej się to i chciała wyjść. Drzwi w łazience to jedyne drzwi z którymi ma problem, tak więc zawołałam mamę by je otworzyła, a wtedy Lilka przybiegła do mnie rozpaczliwie miałcząc i ocierając swoją mordkę o moją twarz.
Kiedyś towarzysząc mi jak zawsze w łazience, znudziło jej się to i chciała wyjść. Drzwi w łazience to jedyne drzwi z którymi ma problem, tak więc zawołałam mamę by je otworzyła, a wtedy Lilka przybiegła do mnie rozpaczliwie miałcząc i ocierając swoją mordkę o moją twarz.
16 lutego 2012
My się zimy nie boimy...
Tak właśnie
śpiewałam w dzieciństwie, ale teraz nie byłabym tego taka pewna..
Pomimo iż parę dni temu myślałam, że to nareszcie już koniec
zimy, to ta „królowa śniegu” powróciła z podwójną siłą,
zasypując całe moje miasto. A wszystko zaczęło się wczoraj kiedy
to zamiast (góra) 15 minut, droga do szkoły zajęła mi 50!! A
wieczorne odśnieżanie samochodu około 40! Śnieg, śniegiem, ale
było tak wietrznie, że mój pies nie chciał wyjść na dwór na
dłużej niż 3 minuty.
Choć dzisiaj nie było już takiej wichury, to śniegu przybyło jeszcze raz tyle, ile było wczoraj. Soniulka została w domu, zresztą nie tylko ona, bo ja także, ponieważ się rozchorowałam. Przeziębienie rozłożyło mnie na łopatki. Oprócz leżenia w łóżku zajęłam się tym co ostatnio zaprząta mi głowę, mianowicie origami. Dodatkowo mogę pochwalić się, że dostałam kolejną „porcję” muliny, tak więc będę miała co robić przez ten weekend zaczynając od jutra, bo jutro także zostaję w domu.
Choć dzisiaj nie było już takiej wichury, to śniegu przybyło jeszcze raz tyle, ile było wczoraj. Soniulka została w domu, zresztą nie tylko ona, bo ja także, ponieważ się rozchorowałam. Przeziębienie rozłożyło mnie na łopatki. Oprócz leżenia w łóżku zajęłam się tym co ostatnio zaprząta mi głowę, mianowicie origami. Dodatkowo mogę pochwalić się, że dostałam kolejną „porcję” muliny, tak więc będę miała co robić przez ten weekend zaczynając od jutra, bo jutro także zostaję w domu.
15 lutego 2012
Śmiało, powiedz dziś kocham.
14 lutego - to jak
wiadomo święto zakochanych, których patronem jest Święty
Walenty. Zazwyczaj nie obchodzę Walentynek (tylko Międzynarodowy
Dzień Singla, który ma miejsce jutro), ale dziś zrobiłam wyjątek,
ponieważ zainspirowała mnie reklama Milki – stąd też wziął
się tytuł posta, choć ja nie byłam na tyle śmiała by powiedzieć
kocham.
Pomimo, iż ja wreszcie poczułam klimat tego święta to kociambry wydawały się być nim nie wzruszone, albo specjalnie na przekór wszystkim akurat dzisiaj postanowiły sobie, ani nikomu innemu nie okazywać uczuć.
Dodatkowo wydaję mi się, że przeszły na „ekologiczną stronę mocy”, gdyż od pewnego czasu zdruzgotane tym ile wyrzucam, postanowiły robić użytek, ze wszystkiego czego nie wykorzystuję.
Pomimo, iż ja wreszcie poczułam klimat tego święta to kociambry wydawały się być nim nie wzruszone, albo specjalnie na przekór wszystkim akurat dzisiaj postanowiły sobie, ani nikomu innemu nie okazywać uczuć.
Dodatkowo wydaję mi się, że przeszły na „ekologiczną stronę mocy”, gdyż od pewnego czasu zdruzgotane tym ile wyrzucam, postanowiły robić użytek, ze wszystkiego czego nie wykorzystuję.
21 stycznia 2012
Rodzinnie
19 stycznia 2012
14 stycznia 2012
4 grudnia 2011
Zaproszenie
A na co? Do zabawy oczywiście. Przeglądając dzisiaj zrobione fotki, najbardziej spodobała mi się ta, na której to Dexter zaprasza Lilly do zabawy (tak to przynajmniej dla mnie wygląda
) stąd też właśnie tytuł posta. A co ogólnie u futer słychać?? A no są w siódmym niebie (no przynajmniej pod niektórymi względami), bo idzie zima, a co wraz z nią idzie - ogień w kominku, który ostatnio rozgrzał mieszkanko do 32 stopni (!). Hhahaa... Dexter coraz więcej i coraz częściej rzuca się na Lilkę i Loleczka i muszę go od nich odrywać, ponieważ nie dają sobie z tym rzepem rady, choć moje wysiłki są marne, bo i z mojego uścisku się wyrywa, i skacze dalej na Bogu ducha winne stworzenia 
27 listopada 2011
Zmiany na blogu
24 listopada 2011
Pierwsza pocztówka już jest!!
Jak już wczoraj napisałam, doszła do mnie śliczna kartka z kotkiem od Abigail oraz jej Rudego i Srebrnego kota.
15 listopada 2011
Kilka spraw
Sprawa nr. 1
Przepraszam za to, ze piszę tak rzadko, ale zaczęła się szkoła i mam tyle spraw na głowie, że czasem się nie wyrabiam
Sprawa nr. 2
Przez jakiś czas będzie niestety bez zdjęć, ponieważ zgubiłam kabelek od aparatu, przez co nie mogę go naładować...
Sprawa nr. 3
Biorę udział w fantastycznym moim zdaniem projekcie, który zorganizowała pani Ewa.
Sprawa nr. 4
Dodaje teraz (zeszłoroczne) zdjęcia jesieni tak na poprawę humorku i po to by udowodnić niektórym, że jesień wcale nie musi być szara, ponura i deszczowa
.
Przepraszam za to, ze piszę tak rzadko, ale zaczęła się szkoła i mam tyle spraw na głowie, że czasem się nie wyrabiam

Sprawa nr. 2
Przez jakiś czas będzie niestety bez zdjęć, ponieważ zgubiłam kabelek od aparatu, przez co nie mogę go naładować...
Sprawa nr. 3
Biorę udział w fantastycznym moim zdaniem projekcie, który zorganizowała pani Ewa.
Sprawa nr. 4
Dodaje teraz (zeszłoroczne) zdjęcia jesieni tak na poprawę humorku i po to by udowodnić niektórym, że jesień wcale nie musi być szara, ponura i deszczowa
30 października 2011
Szczęście
Ile szczęścia może dać kotom gumka recepturka? Zobaczcie sami ;) (Z góry przepraszam za słabą jakość zdjęć)
27 września 2011
Dexter!
Mamy "problem", tym "problemem" jest młody wiek Dextera. Oczywiście nie jest to jakiś super problem, czasami to co on robi jest wręcz śmieszne ;)) Dexter ma dopiero 1 rok, czyli jest tak naprawdę jeszcze kocim dzieckiem i ciągle w głowie mu zabawy. Zabawa, zabawa, zabawa.. Dla Lilly i Lolka to świetna wiadomość ale przez pierwsze "chwilę". Nieraz (tak jak, np. dzisiaj) Dexter był tak natarczywy, że Lilly uciekła z pokoju, a Lolek zaczął na niego warczeć. Zabawianie Dextera i odciąganie go zabawkami szły na marne.. On chciał tylko Lolka i Lilly. A może to dlatego, że wcześniej nie miał styczności z kotami?
Subskrybuj:
Posty (Atom)

