Miałam pisać częściej i jakoś mi się to nie udaję.. Niestety. Dziś wyjeżdżam, tak więc znów prawdopodobnie nie będę pisała.
Dziś o pozach. Kocich pozach. Jak każdy wie, koty potrafią przybrać tak niespotykane i dziwaczne pozy, jakich nie potrafi powtórzyć żadne inne zwierzę :D Dobrze znamy chlebki, precelki i wszelkiego rodzaju inne, których nie będę wypisywać, bo każdy nazywa je inaczej ;)
Dziś niestety tylko dwa (z telefonu), ponieważ wciąż mam nieczynny aparat... :(
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dexter. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dexter. Pokaż wszystkie posty
11 lipca 2012
11 czerwca 2012
Książę na swych włościach
No i stało się... Dexter całkowicie i nieodwracalnie zawładnął naszym domem i to dosłownie jak widać. Przywłaszczył sobie wszystko od drobnych rzeczy, poprzez meble, dochodząc aż do domowników. Nie podoba się to tylko Lilly, która jak wiadomo u nas rządzi i po prostu drażni ją że większość spraw zaczęła obracać się wokół Białaska ;)
| Kołami do góry, czyli pełne zadowolenie ;) |
7 czerwca 2012
Śnieżynek
Zdjęcia stare, wykopane, ale dobrze ukazujące mojego Śnieżynka :) Teraz jest jeszcze większy!
Była pani Dexterka, ma przesłać zdjęcia jego mamy. Trzymajmy kciuki, żeby się udało! :D12 maja 2012
Wracamy po przerwie!
Tak więc wracamy po przerwie. Choć myślałam, że będzie krótka, to tak jak dało się zauważyć było z nią tak samo jak z tymi w telewizji..., kiedy to przykładowo prezenter mówi: "Wracamy po krótkiej przerwie.", a tymczasem reklamy trwają dłużej niż emitowany film. :P
A zatem już powróciliśmy, na wszystkie komentarze odpowiedzieliśmy i teraz pozostaje nam zaktualizować wszystkie dotychczasowe informacje zawarte w blogu.
Takie małe podsumowanie tego jak koty zmieniły się od 2011 roku:
LILLY
Lilajna zmienia się co chwilę, jest zdecydowanie koteczką z charakterkiem. Umie zamruczeć, ale także pokazać pazurki. Od sytuacji, kiedy odszedł nasz śp. Fiord i niedługo potem, aby zabliźniły się rany jakie po sobie pozostawił zamieszkał z nami Dexter, Lilka była bardzo drażliwa, nie umiem tego inaczej określić. Fukała na Dextera, nie dawała się dotykać, a ja niejednokrotnie zostałam przez nią pogryziona czy podrapana. Nic nie pisałam, bo czekałam, aż ten czas minie i chyba minął, choć nie chcę zapeszać... :)
LOLEK
Nasz kochany rudzielec oprócz tego, że strasznie się roztył i apetyt nie przestaje mu dopisywać, to się zakochał, po prostu, definitywnie i na amen. Koniec kropka. W kim? W ludziach, którzy choć niemusieli, to chcieli i go wzięli i tak naprawdę uratowali. Ale tak naprawdę, to chyba najbardziej kocha się we mnie
Jak tylko nie ma mnie w domu to słychać tylko i wyłącznie jego "wycie", oprócz tego ze mną śpi, rano mnie budzi, ugniata, barankuje etc.
DEXTER
Dexter przeszedł chyba największe zmiany z nich wszystkich. Po pierwsze urósł i to sporo, bo z najmniejszego kociaka stał się równy jak nie większy od pozostałej dwójki. Oprócz tego przestał syczeć na gości. Teraz jest tak, że nawet do nich podchodzi i się łasi. Z karmy mokrej z dodatkiem suchej przerzuciłam go na suchą z dodatkiem (od czasu do czasu) mokrej.
Niedawno, bo 5 maja, czyli w poprzednią sobotę odbyły się urodziny mojej skromnej osoby
W związku z tym robione były zdjęcia i kotki także nie uciekły uwadze fotografa. Najbardziej do współpracy skory był Dexter, Lilly bała się i myślała tylko o tym jak znaleźć się w domu, a Lolek schował się już wcześniej...
A zatem już powróciliśmy, na wszystkie komentarze odpowiedzieliśmy i teraz pozostaje nam zaktualizować wszystkie dotychczasowe informacje zawarte w blogu.
Takie małe podsumowanie tego jak koty zmieniły się od 2011 roku:
LILLY
Lilajna zmienia się co chwilę, jest zdecydowanie koteczką z charakterkiem. Umie zamruczeć, ale także pokazać pazurki. Od sytuacji, kiedy odszedł nasz śp. Fiord i niedługo potem, aby zabliźniły się rany jakie po sobie pozostawił zamieszkał z nami Dexter, Lilka była bardzo drażliwa, nie umiem tego inaczej określić. Fukała na Dextera, nie dawała się dotykać, a ja niejednokrotnie zostałam przez nią pogryziona czy podrapana. Nic nie pisałam, bo czekałam, aż ten czas minie i chyba minął, choć nie chcę zapeszać... :)
LOLEK
Nasz kochany rudzielec oprócz tego, że strasznie się roztył i apetyt nie przestaje mu dopisywać, to się zakochał, po prostu, definitywnie i na amen. Koniec kropka. W kim? W ludziach, którzy choć niemusieli, to chcieli i go wzięli i tak naprawdę uratowali. Ale tak naprawdę, to chyba najbardziej kocha się we mnie
Jak tylko nie ma mnie w domu to słychać tylko i wyłącznie jego "wycie", oprócz tego ze mną śpi, rano mnie budzi, ugniata, barankuje etc.DEXTER
Dexter przeszedł chyba największe zmiany z nich wszystkich. Po pierwsze urósł i to sporo, bo z najmniejszego kociaka stał się równy jak nie większy od pozostałej dwójki. Oprócz tego przestał syczeć na gości. Teraz jest tak, że nawet do nich podchodzi i się łasi. Z karmy mokrej z dodatkiem suchej przerzuciłam go na suchą z dodatkiem (od czasu do czasu) mokrej.
Niedawno, bo 5 maja, czyli w poprzednią sobotę odbyły się urodziny mojej skromnej osoby
W związku z tym robione były zdjęcia i kotki także nie uciekły uwadze fotografa. Najbardziej do współpracy skory był Dexter, Lilly bała się i myślała tylko o tym jak znaleźć się w domu, a Lolek schował się już wcześniej...15 kwietnia 2012
Kot i...
... krokodyl.
Który z nich bardziej przypadł kotom do gustu nie wiem..
Wiem tylko, że oni bawią się jak pies kot z kotem :D Mam czasem problem czy tylko się przyglądać bacznie wyczekując z aparatem na super momenty czy przeszkodzić, bo niejednokrotnie jestem przerażona tym w jaki sposób się bawią..
Przepraszam za ten natłok zdjęć, ale jakoś nie mogłam zdecydować się na mniejszą ich ilość :))
Który z nich bardziej przypadł kotom do gustu nie wiem..
Wiem tylko, że oni bawią się jak
Przepraszam za ten natłok zdjęć, ale jakoś nie mogłam zdecydować się na mniejszą ich ilość :))
8 kwietnia 2012
Życzenia Wielkanocne
Choć troszkę spóźnione, to wierzcie mi, są prosto z serc tych futrzastych
A ja choć bardzo, bardzo spóźniona (Hah.. Ale kiedy ja byłam na czas..?) dołączam do moich Ulubieńców i życzę Wam zdrowych i radosnych Świąt Wielkanocnych, spędzonych w miłej rodzinnej atmosferze (z kotami, bo jakby inaczej!!)
A ja choć bardzo, bardzo spóźniona (Hah.. Ale kiedy ja byłam na czas..?) dołączam do moich Ulubieńców i życzę Wam zdrowych i radosnych Świąt Wielkanocnych, spędzonych w miłej rodzinnej atmosferze (z kotami, bo jakby inaczej!!)

3 kwietnia 2012
Tak to (się od)bywa
Tak, jeden ze (nie)zwyczajnych dni, bo życie z kotami to jednocześnie standardowa codzienność, czyli różnego rodzaju przyzwyczajenia, kocie rytuały i inne czynności, które z zasady wykonujemy w kocim towarzystwie. Ale mimo iż każdy dzień wydaje się być taki sam jak ten poprzedni, bądź też taki jaki ma nadejść jutro, to jednak każdy jest inny, każdy się czymś różni i każdy zostanie w naszej pamięci, być może nie przez jakieś większe wydarzenie, a jakąś drobną sprawę, bo to właśnie drobiazgi, na które niestety większość ludzi nie zwraca uwagi, nadają życiu sens.
13 marca 2012
Pudełko(t)
Każdy z nas zna tą niesamowitą miłość kociastych do pudełek. Skąd ona się bierze? Nie mam pojęcia.. Ale jedno jest pewne - nie ma kota, który nigdy nie był w pudełku.
12 marca 2012
11 marca 2012
Anomalie pogodowe
Nie wiem jak Was, ale mnie to wszystko powoli zaczyna irytować..
Wychodzę do szkoły - jest na tyle ciepło, że nie muszę mieć nawet czapki, wychodzę - pada śnieg. Kolejnego dnia - piękne słońce (czas idealny by fotografować kociaste), a po chwili śnieg z deszczem. Kolejne dni zapowiadają już nadejście wiosny po czym znowu zaczyna padać.. Nie tylko ja mam z tym problemy.. Kociaste też się gubią i nie wiedzą czy już "zmieniać" sierść na wiosenną czy nie, powoli zacząć spalać zapasy zimowego tłuszczyku czy nie, być ospałym i kłaść się i zasypiać gdzie popadnie (tak jak to w okresie zimowym bywa) czy jeszcze nie..
Wychodzę do szkoły - jest na tyle ciepło, że nie muszę mieć nawet czapki, wychodzę - pada śnieg. Kolejnego dnia - piękne słońce (czas idealny by fotografować kociaste), a po chwili śnieg z deszczem. Kolejne dni zapowiadają już nadejście wiosny po czym znowu zaczyna padać.. Nie tylko ja mam z tym problemy.. Kociaste też się gubią i nie wiedzą czy już "zmieniać" sierść na wiosenną czy nie, powoli zacząć spalać zapasy zimowego tłuszczyku czy nie, być ospałym i kłaść się i zasypiać gdzie popadnie (tak jak to w okresie zimowym bywa) czy jeszcze nie..
25 lutego 2012
16 lutego 2012
My się zimy nie boimy...
Tak właśnie
śpiewałam w dzieciństwie, ale teraz nie byłabym tego taka pewna..
Pomimo iż parę dni temu myślałam, że to nareszcie już koniec
zimy, to ta „królowa śniegu” powróciła z podwójną siłą,
zasypując całe moje miasto. A wszystko zaczęło się wczoraj kiedy
to zamiast (góra) 15 minut, droga do szkoły zajęła mi 50!! A
wieczorne odśnieżanie samochodu około 40! Śnieg, śniegiem, ale
było tak wietrznie, że mój pies nie chciał wyjść na dwór na
dłużej niż 3 minuty.
Choć dzisiaj nie było już takiej wichury, to śniegu przybyło jeszcze raz tyle, ile było wczoraj. Soniulka została w domu, zresztą nie tylko ona, bo ja także, ponieważ się rozchorowałam. Przeziębienie rozłożyło mnie na łopatki. Oprócz leżenia w łóżku zajęłam się tym co ostatnio zaprząta mi głowę, mianowicie origami. Dodatkowo mogę pochwalić się, że dostałam kolejną „porcję” muliny, tak więc będę miała co robić przez ten weekend zaczynając od jutra, bo jutro także zostaję w domu.
Choć dzisiaj nie było już takiej wichury, to śniegu przybyło jeszcze raz tyle, ile było wczoraj. Soniulka została w domu, zresztą nie tylko ona, bo ja także, ponieważ się rozchorowałam. Przeziębienie rozłożyło mnie na łopatki. Oprócz leżenia w łóżku zajęłam się tym co ostatnio zaprząta mi głowę, mianowicie origami. Dodatkowo mogę pochwalić się, że dostałam kolejną „porcję” muliny, tak więc będę miała co robić przez ten weekend zaczynając od jutra, bo jutro także zostaję w domu.
15 lutego 2012
Śmiało, powiedz dziś kocham.
14 lutego - to jak
wiadomo święto zakochanych, których patronem jest Święty
Walenty. Zazwyczaj nie obchodzę Walentynek (tylko Międzynarodowy
Dzień Singla, który ma miejsce jutro), ale dziś zrobiłam wyjątek,
ponieważ zainspirowała mnie reklama Milki – stąd też wziął
się tytuł posta, choć ja nie byłam na tyle śmiała by powiedzieć
kocham.
Pomimo, iż ja wreszcie poczułam klimat tego święta to kociambry wydawały się być nim nie wzruszone, albo specjalnie na przekór wszystkim akurat dzisiaj postanowiły sobie, ani nikomu innemu nie okazywać uczuć.
Dodatkowo wydaję mi się, że przeszły na „ekologiczną stronę mocy”, gdyż od pewnego czasu zdruzgotane tym ile wyrzucam, postanowiły robić użytek, ze wszystkiego czego nie wykorzystuję.
Pomimo, iż ja wreszcie poczułam klimat tego święta to kociambry wydawały się być nim nie wzruszone, albo specjalnie na przekór wszystkim akurat dzisiaj postanowiły sobie, ani nikomu innemu nie okazywać uczuć.
Dodatkowo wydaję mi się, że przeszły na „ekologiczną stronę mocy”, gdyż od pewnego czasu zdruzgotane tym ile wyrzucam, postanowiły robić użytek, ze wszystkiego czego nie wykorzystuję.
21 stycznia 2012
Rodzinnie
19 stycznia 2012
18 stycznia 2012
Pomóżcie !
Czasu jest niewiele!! Pomórzcie Dexterowi, Lilly i Lolkowi dostać się do pierwszej 10. Wysyłajcie smsy!! Apelujemy o głosy!!
15 stycznia 2012
Zimowo
Chyba idzie zima, no przynajmniej widać jej zalążki. Jeżeli się nie
pomyliłam, to dzisiejszy dzień jest czwartym z kolei dniem zimy (no
przynajmniej w moim mieście) 
Choć osobiście nie lubię tej pory roku, to zachwyca mnie cały świat przez nią stworzony. Z tej okazji pokażę Wam zdjęcia oczywiście zimowe (edycja 2010/11 oraz 2011/12) oraz jedną fotografię Dextera, który jest odzwierciedleniem białego puchu
Choć osobiście nie lubię tej pory roku, to zachwyca mnie cały świat przez nią stworzony. Z tej okazji pokażę Wam zdjęcia oczywiście zimowe (edycja 2010/11 oraz 2011/12) oraz jedną fotografię Dextera, który jest odzwierciedleniem białego puchu
| Przypominam o głosach!!! Mrauu.. |
4 grudnia 2011
Zaproszenie
A na co? Do zabawy oczywiście. Przeglądając dzisiaj zrobione fotki, najbardziej spodobała mi się ta, na której to Dexter zaprasza Lilly do zabawy (tak to przynajmniej dla mnie wygląda
) stąd też właśnie tytuł posta. A co ogólnie u futer słychać?? A no są w siódmym niebie (no przynajmniej pod niektórymi względami), bo idzie zima, a co wraz z nią idzie - ogień w kominku, który ostatnio rozgrzał mieszkanko do 32 stopni (!). Hhahaa... Dexter coraz więcej i coraz częściej rzuca się na Lilkę i Loleczka i muszę go od nich odrywać, ponieważ nie dają sobie z tym rzepem rady, choć moje wysiłki są marne, bo i z mojego uścisku się wyrywa, i skacze dalej na Bogu ducha winne stworzenia 
27 listopada 2011
Zmiany na blogu
24 listopada 2011
Pierwsza pocztówka już jest!!
Jak już wczoraj napisałam, doszła do mnie śliczna kartka z kotkiem od Abigail oraz jej Rudego i Srebrnego kota.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



